Miesiące wakacyjne, to czas pielgrzymowania. Wędrowcy udają się w podróż z Maryją do Boga. I właśnie ten modlitewny charakter sprawia, że ta zwykła, ale niełatwa piesza wyprawa – jak by się zdawało na pierwszy rzut oka – nie jest zwykłym spacerem, ale duchowym przeżyciem i wyzwaniem. I dlatego trzeba do niej podejść z pewnego rodzaju powagą i namysłem.

Co o pielgrzymowaniu mówią sami pątnicy? Co nimi kieruje? Skąd czerpią siły? Z jakimi intencjami pielgrzymują? Z jakimi nadziejami, oczekiwaniami? Co jest dla nich najistotniejsze w tej drodze?

Odpowiedzi na te pytania mogą być różne. Bo każdy człowiek na swój sposób przeżywa ten szczególny czas, kiedy to za wstawiennictwem Maryi wyprasza u Boga łaski, dziękuje Mu i Go przeprasza. Poniżej zebraliśmy opinie pielgrzymów, którzy podzielili się swoim świadectwem w mediach prowadzonych przez Stowarzyszenie im. Ks. Piotra Skargi.

Mariusz:

 „Ten wysiłek w czasie pielgrzymki można ofiarować Bogu, dziękując Mu, prosząc Go lub Go przepraszając. Im człowiek bogatszy duchowo, tym lepiej spożytkuje swoją intencję. Idąc do Wilna, wraz z kolegą modliliśmy się za Polskę, aby przestała mordować nienarodzone dzieci, a na ostatniej pielgrzymce modliłem się o dar wiary dla syna. Trzeba głęboko zajrzeć w swoje serce, a czasem i w serce drugiego człowieka, aby w trakcie pielgrzymowania modlić się również za niego.”

Sviatlana:

„W pielgrzymowaniu jest coś ekscytującego, owszem, są pewne wyrzeczenia, które trzeba podjąć, udźwignąć, ale świadomość celu dodaje sił, by iść. Droga ta oznacza zmianę, przemianę. To też nowe doświadczenie. Jak mawiają, nie da się dwa razy wejść do tej samej rzeki. Za każdym razem więc ta droga będzie inna. Intencja, z którą wyruszamy, jest ważna, dla niej przyjmujemy niewygody wierząc, że to ma sens. Zawsze też czuję, że to przemiana mnie samej, że to czas na modlitwę i głębszą refleksję. Pielgrzymowanie to także uczenie się docenienia tego, co się ma, bycia wdzięcznym. W końcu, to także wewnętrzne oczyszczenie z rzeczy i spraw nieistotnych. Można odkryć wielkie pokłady dobra, nawet tego najmniejszego”.

Małgorzata:

„Pielgrzymowanie to cudowny czas spędzony z Bogiem oraz samym sobą. Ja, idąc w kilku pielgrzymkach, za każdym razem niosłam inną intencję, ale głównie były one związane z opieką nad rodziną oraz dziękowaniem za otrzymane już łaski (…) nie można się poddawać, tylko ufać Bogu i zawierzać Mu swoje sprawy.

Paweł:

„Wraz z kolejnymi pielgrzymkami szedłem w innej intencji, ale nieraz dostawałem od Pana Boga zupełnie inny dar. Czasem nie wystarcza jedna pielgrzymka, aby być wysłuchanym. Czasem jest się wysłuchanym, jednak nie tak, jak sobie wyobrażaliśmy.  Pielgrzymka to przybliżanie do Boga. Tam też, gdzie pojawia się fizyczna granica, człowiek orientuje się, że sam nie da rady, musi wtedy poprosić o pomoc Boga.

Trzeba pamiętać, że pielgrzymka to nie „czary mary”, a duchowa podróż. Jej owoce będą, ale nie takie, jakich oczekujemy po ludzku. Będą o wiele cenniejsze, bo Pan Bóg najlepiej wie czego potrzebujemy i nie szczędzi nam łask. Umiejmy je tylko przyjąć. Bo nasze życie duchowe jest walką, która ma cel, a tym celem jest zbawienie.